« Powróć do listy kategorii lub powróć do listy wątków
| Autor | Treść |
|---|---|
|
pepsi 2011-10-17 14:58:50 |
Super Żywność Wszech Czasów Cześć Kochani, jestem bardzo podekscytowana i dlatego mam głowę pełną chaosu, bo tak wiele chcę wam opowiedzieć, tak wiele obiecać i w końcu tak bardzo chcę was przekonać do surowej diety wegańskiej. Jej dobrodziejstwa są nieograniczone jak nieograniczone są możliwości samouzdrawiania ciała , które jest dobrze odżywione. Hipokrates głosił aby pożywienie stało się lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem. Lekarze na całym świecie do dziś składają przysięgę Hipokratesa, ale najczęściej zapominają o niej i zwracają się tylko w stronę leków. Nie będę się jednak zagłębiać w ten temat, ponieważ omówiłam go w artykule „jedzenie ma znaczenie” powstałym na podstawie filmu o tym samym tytule. W 1928 roku został praktycznie rozwiązany problem raka. Terapia Gersona to alternatywna metoda leczenia wielu tzw.nieuleczalnych chorób, która najbardziej spektakularne sukcesy odnosi w leczeniu raka. Dr. Max Gerson opracował terapię leczenia opartą na podawaniu pacjentom surowych soków warzywnych. Terapia ta dawała nadspodziewanie dobre wyniki cofania się raka nawet przy przerzutach odległych. Przez całe dziesięciolecia ludzie mogli być leczeni, a dokładniej ich ciała same by się uzdrawiały metodami najbardziej naturalnymi mianowicie pożywieniem, niestety leczenie raka dietą jest niedozwolone w wielu państwach w tym w Polsce, USA, Kanadzie. Dopuszczalne sposoby leczenia nowotworów, to operacje, naświetlania i chemioterapia, które często prowadzą do wyniszczenia organizmów tak bardzo osłabionych chorobą. Córka Dr. Gersona, który został otruty arszenikiem w bardzo niejasnych okolicznościach powiązanych z jego życiowym dziełem dotyczącym terapii leczenia raka, przejęła jego spuściznę i do dzisiaj idea jej ojca jest realizowana w szpitalu w Meksyku oraz w Budapeszcie. Świat powoli budzi się z letargu, dostępność informacji dzięki internetowi już nie pozwala na to, abyś przynajmniej nie usłyszał o tej metodzie. Zaczną powstawać ośrodki szkoleniowe, gdzie ludzie będą się uczyć jak w warunkach domowych przeprowadzać kuracje. Lekarze i tradycyjne lecznictwo wykorzystajmy zaś do diagnozy i do leczenia pourazowych przypadków. Charlotta Gerson miała taką wiarę w surową wegańską dietę, że w wieku lat 34 zrezygnowała z ubezpieczenia zdrowotnego. Twierdzi, że nawet gdyby zachorowała nie poddałaby się metodom hospitalizacji tradycyjnego lecznictwa, czyli jeden lek na jedną chorobę i wiele skutków ubocznych działania leku i kolejne leki na te skutki. Dzisiaj jest dobrze po 80-tce i do tej pory nigdy nie zachorowała, zaoszczędziła też bardzo dużo pieniędzy z racji 50-ciu lat nie płacenia składek na ubezpieczenie zdrowotne. Paul Nison były makler giełdowy żywił się strasznie, tylko fast foody, coca cola, wystrzegał się jakiejkolwiek zieleniny, a na hasło błonnik wzdrygał się niesamowicie. Interesowało go tylko robienie kasy i rozgrywki piłkarskie w TV. Zachorował nagle i okropnie. Wrzody na jelicie grubym, koszmarny ból, krew, pewna perspektywa raka jelita grubego. Lekarze zaproponowali jedyny znany im środek leczniczy- usunięcie jelita jak najszybciej. Tak się leczy to schorzenie, innej metody nie ma. Ktoś mu powiedział o surowej diecie, piciu soków i szejków warzywnych. Postanowił spróbować tej metody, bo perspektywa która go czekała była przerażająca. Przeszedł na surowe szejki oraz soki owocowe i warzywne, wkrótce okazało się, że uratował swój kawałek ciała, jelito się zagoiło. Od tej pory postanowił całkowicie przeprogramować swoje życie. Jego nowa dieta stała się jego pasją. Stał się orędownikiem nowego. Na początku postępował wręcz dziecinnie, wytykając ludziom pod supermarketem, że to co mają w koszyku przyniesie im szybką śmierć i czy to warte chwilowego ukojenia jakie daje przetworzone jedzenie pełne strasznych składników w tym uzależniającego okropnie niezdrowego glutaminianu sodu, który teraz cwani producenci zaczęli konspirować pod kryptonimem hydrolizat białka spożywczego. Większość ludzi nienawidzi, kiedy ich się straszy, kiedy oni mają już przed oczami wizję doskonałej szczęśliwości przed swoimi telewizorkami, albo komputerkami z miseczkami różnych przetworzonych, chemicznych, czasami nawet pseudo zdrowych smakołyków, jak serki sojowe z GMO i cukrem rafinowanym tyle że brązowym. A co mi tam, wymienię tę firmę, to w końcu nie jej wina, że ją tak plasują u nas. To Alpro soja, w Polsce na stoiskach ze zdrową żywnością i niektórych mało profesjonalnych sklepach ze zdrową żywnością. Nie ma napisane wprawdzie, że soja jest modyfikowana genetycznie, ale jakby nie była to napisy byłyby wszędzie, wiec zakładam że na pewno jest.W Niemczech natomiast produkty koncernu Alpro soja leżą już tam gdzie jest ich ewentualne miejsce, wśród zwykłych produktów, nie powiązanych ze zdrowym odżywianiem. Smuci mnie to, bo Polacy dopiero zaczęli przyglądać się z uwagą swojej diecie i produktom, które spożywają i nie powinni być tak jawnie okłamywani. Te wędlinki chemiczne o swojskich, ciepłych nazwach, takie naturalne, takie tradycyjne, tak w słomę pozawijane. Masła, które nie jołczeją, cebula która nie kiełkuje, okropne i dziwne pieczywo, pachnące i cieplutkie z głębokiego mrożenia. Niestety ja też jestem na etapie totalnej egzaltacji i natychmiastowej chęci poprawy życia wszystkich ludzi czy tego chcą czy nie chcą. Bombarduję krewnych i znajomych wieściami ze świata najpiękniejszego, najczystszego jedzenia jakie można sobie wyobrazić, mojej osobistej rawolucji, raw food wege. Martwią mnie też bardzo wypowiedzi ludzi, że jeszcze w lecie mogą kupić warzywa na małych targach i placykach, gdzie można założyć, że nie były hodowane na sztucznym nawozie i nie były spryskiwane. Natomiast w zimie pozostają im jedynie okropne faszerowane chemią i antybiotykami owoce i warzywa z hipermarketu, bo na organiczne ze sklepów ze zdrową żywnością ich nie stać. To smutne, że jesteśmy jeszcze tak biednym narodem, że takie aspekty decydują o naszym zdrowiu i samopoczuciu. Bo gdyby to była dieta oparta na surowym dzikim tuńczyku, krewetkach olbrzymich, ostrygach i kawiorze to rozumiem, ale dieta owocowo-warzywna, nawet zimą nawet organiczna nie powinna stanowić problemu. Pocieszające jest tylko to, że ludzie na tej diecie mają więcej energii, więcej jasnego myślenia i co za tym idzie ich finanse idą coraz lepiej. Bo zdrowe dobrze odżywione ciało odpłaca się jasnym umysłem, zdrowym, młodszym i piękniejszym wyglądem i większymi sukcesami ekonomicznymi. Musimy tylko zadać sobie jedno pytanie, czy nie lepiej teraz się postarać, tak zaplanować wydatki, żeby zmieścić w nich chociaż program minimum, a potem w przyszłości zaoszczędzić na lekarstwach i lekarzach. Przez następne wiele lat Paul Nison napisał kilka książek o raw foodzie, uczy ludzi jak przyrządzać świetne, zdrowe, cudowne posiłki. Pierwszym z nich, z którego skorzystałam to przepis na pudding czekoladowy. Kiedy daję go do spróbowania wszyscy myślą, że jest to krem czekoladowy na serku mascarpone czy też bitej śmietance. A w rzeczywistości są to 3 - 4 dojrzałe avocado, 3 namoczone wcześniej organiczne daktyle suszone lub świeże (uwaga na pestkę), 2 łyżeczki organicznego kakao, lub karobu, czyli mączki chleba świętojańskiego oraz trochę organicznego miodu lub syropu z agawy, to wszystko do blendera lub malaksera, a ja nawet zwykłym ręcznym mikserem to robię i mega pyszny surowy, zdrowy, orzeźwiający deser jem. Jakiś kolega się skarży, że u niego na wsi w sklepiku nie uświadczysz avocado, ani daktyli, to radzę kupić w większym mieście zapas, a teraz podaję przepis na deser zastępczy, mój mąż twierdzi że pyszniejszy. Lody czekoladowe. Mrozimy dwa duże, dojrzałe banany, takie już z ciemnymi plamkami, obrane ze skóry i pokrojone. Wkładamy je do malaksera, czy blendera, dodajemy 2 łyżki organicznego kakao lub karobu, trochę miodu lub syropu z agawy i za 90 sekund mamy pyszne lody czekoladowe, bardzo zdrowe, bardzo surowe, bardzo raw. Ale to była tylko taka dygresja, wracam do meritum. Ludzie odżywiają się tak źle, że doszło do tego że chorują i umierają z powodu niedożywienia, przy jednoczesnej nadwadze. Namawiam bliską mi osobę chorą na cukrzycę typu II do spróbowania surowej diety chociaż przez dwa tygodnie, żeby dała tej diecie szansę, przypilnowałam, żeby obejrzała w całości film o programie dr.Gabriela Cousensa „cofanie cukrzycy w 30-dni”, gdzie jest doskonale pokazane jak zmiana diety na surową żywność wegańską o stosunkowo niskiej zawartości białka i tłuszczu, a znacznie więcej węglowodanów i błonnika, ma natychmiastowy pozytywny wpływ na grupę ludzi różniących się wiekiem, płcią i stopniem zaawansowania cukrzycy. Wszyscy natomiast przed programem skazani byli na przyjmowanie obok wielu innych lekarstw regularne dawki wstrzykiwanej insuliny, wszyscy którzy trzymali się reguł zostali po miesiącu wyleczeni z nieuleczalnej wg współczesnej medycyny cukrzycy, w tym jeden młody mężczyzna, który jak się okazało miał cukrzycę typu I. Więc namawiam tę bliską mi osobę do spróbowania, bo ta dieta poprawi też inne dyskomforty zdrowotne na które cierpi, a także odmłodzi. A ona mówi, ze dziwne bo stryj był gruby, co za tym idzie na pewno dobrze odżywiony, a umarł na raka. Kochany i dobry stryj był gruby, ale na pewno nie był dobrze odżywiony. Jeszcze w szpitalu przed swoją ostatnią nieudaną operacją był karmiony złym, trującym jedzeniem. Nie mówię, że w tym stadium soki warzywne by na pewno zadziałały, ale miałby szansę na alternatywną metodę, kiedy i tak wszystkie inne tradycyjne zawiodły. Komórki ciała ludzi żywiących się w większości przetworzonym jedzeniem, gotowaną i co gorsza smażoną żywnością, jedzących produkty mleczne i nieżywe zwierzęta są zapchane toksynami. I nawet jakby chcieli suplementować swoją dietę preparatami witaminowo mineralnymi ich organizmy niczego nie przyjmą, ponieważ w komórkach nie ma miejsca na nic dobrego. Najpierw powinni oczyścić swoje ciało z toksyn i wydalić je przez jelita, nie przez skórę w wyniku np. wypocenia na treningu odradza David Wolfe specjalista od raw foodu. Każdy człowiek rano tuż po przebudzeniu, jeszcze przed pierwszym posiłkiem, powinien wypić 1 litr do 2 litrów wody mineralnej, może być i dobrze by było z dodatkiem soku z cytryny, w celu detoksykacji organizmu. Takie codzienne oczyszczenie wraz z dobrym odpowiednio długim snem działają najbardziej regenerująco na organizm. Zdrowa dieta wegańska minimum w 51% surowa, a najlepiej całkowicie surowa powoduje, że komórki wypełniają się odżywczymi substancjami i sprawiają, że ciało odzyskuje zdolność samoleczenia w razie potrzeby. Wraca witalność, energia, chęć do życia, znikają choroby, które tradycyjna medycyna uznaje za nieuleczalne. Dr. Gabriel Cousens na studiach medycznych uprawiał intensywnie sport, jak to studenci amerykańscy i wykonywał dzielnie 20 pompek. Teraz po 40-tu latach i swoim kapitalnym, radosnym, cudownym i surowym odżywianiu robi 600 pompek, a może 60, na pewno jedno z dwojga :)) Ludzie zaczynają się automatycznie interesować alternatywnymi metodami odżywiania najczęściej dopiero w wyniku zagrożenia straszną śmiertelną chorobą lub bardzo uciążliwą chorobą typu alergie. Drugim powodem dla których zaczynają myśleć o zmianie diety jest chęć zachowania młodości, lub wręcz odmłodzenie. I ja wam to mówię, że jest to możliwe. Wprawdzie witarianką jestem dopiero od niedawna, to na diecie wegetariańskiej już od 15-tu lat. Nie przeziębiam się, mam bardzo dużo energii i radości życia, a moje osiągnięcia w sporcie amatorskim są imponujące. W szkole podstawowej byłam chyba najgorsza z WF-u w klasie, przez co moja klasowa popularność była zerowa. Zawsze na końcu zostawałam wybierana do drużyny, jako zło konieczne. Dzisiaj kiedy chcę ćwiczyć z moimi koleżankami, które są znacznie młodsze ode mnie i niektóre z nich kiedyś były sportsmenkami, muszę zdecydowanie zwolnić tempo treningu, a do tego żadna z nich nie zrobi 10-ciu pompek, ba nawet jednej porządnej pompki nie zrobią. Wiem, że mogę przebiec ponad 42 kilometry, bo biegłam maraton. Obecnie mój trening jest ostry, bardzo indywidualny, ze względu na mój uraz kręgosłupa w wyniku wypadku samochodowego. Trening został ułożony dla mnie przez mojego męża Grzegorza, specjalisty od odnowy psychosomatycznej i jednego z pierwszych w Polsce trenerów fitness z udokumentowanymi kwalifikacjami. Po krótkiej rozgrzewce i 10-cio minutowym biegu, wykonuję 100 pompek i 100 podpartych przysiadów z wyrzutem nóg do tyłu (takie ćwiczenie między innymi wykonują komandosi na sprawdzianach wytrzymałościowych) poprzeplatanych biegiem interwałowym z podskokami, po każdych 20-tu powtórzeniach, potem brzuszki i przebieżka wykańczająca i zamykająca trening. Napady szczęścia gwarantowane. To wszystko robię na diecie wegetariańskiej. Co będzie na raw foodzie? Już się cieszę na zwyżkę formy. Podstawowym ostrzeżeniem, które powinno Cię bezwzględnie zmobilizować, jest rzecz o której praktycznie się nie myśli i nie mówi za często, a która dotyka już nawet dzieci, częściej dziewczynki niż chłopców, to są zaparcia. To jest pierwszy znak ostrzegawczy. Zaparcia. Pożywienie nie chce się trawić, zalegające pożywienie w jelitach gnije, uboga w błonnik dieta nie może przyjść z pomocą. Człowiek nie oczyszcza się z toksyn. To jest bardzo niebezpieczne. Drugim ostrzeżeniem jest uczucie przejedzenia. Im więcej się przejadamy tym więcej potrzebujemy snu na regenerację, po długim i trudnym trawieniu. A tymczasem śpimy coraz krócej, bo praca, wiele obowiązków i jakiś film czy książka, czy niedokończona, wciągająca gra na konsoli. A jedzenie którym się przejadamy jest jak narkotyk, uzależnia przez składniki jakie zawiera, w tym glutaminian sodu o którym wspominałam wcześniej, chcemy więcej i więcej i nie potrafimy sobie powiedzieć dość. Przejadanie się nie ma nic wspólnego z odżywianiem. Jedzenie zdrowej świeżej surowej żywności wegańskiej pozwala na czerpanie nieporównanie większej ilości składników odżywczych z o wiele mniejszej ilości jedzenia. Już wkrótce po rozpoczęciu diety przestajesz się obżerać. Tak to działa. Paul Nison opowiedział taką anegdotkę, że on owszem nawet często jak jest w trasie bywa w Mac Donaldzie, bo tam czyste toalety i z reguły zawsze wolne, bo klienci Mac Donalda nie mają potrzeby ich używania. Są zwykle odwodnieni i z zaparciami. I nie należy się dziwić, że zapadają na tak wiele chorób, należy się dziwić, że w ogóle żyją. Gdybyś zjadł swojego kota czy psa odpowiesz przed sądem. Kiedy zjadasz inne zwierzę, które jest o wiele bardziej inteligentne niż psy, czy koty takie jak świnia, jesteś ogólnie szanowany. Hierarchia inteligentnych istot przedstawia się następująco, człowiek, naczelne, delfin, świnia. Ale jeżeli nie aspekt moralny stoi za tym, abyś zrezygnował z jedzenia nieżywych zwierząt, to przynajmniej miej na uwadze aspekt czysto zdrowotny. Każde mięso zawiera w sobie kwas moczowy. Ten kwas jest bardzo silny i jeżeli dojdzie do serca, człowiek umiera. Kiedy tylko ten kwas pojawi się w twoim organizmie, musi zostać zneutralizowany. Gdy ciało ma w sobie tę urynę potrzebuje specjalnego enzymu, którego niestety jako jedyne zwierzę nie posiada. W ciele człowieka tworzą się kryształy wapienno-urynowe, a ciało stara się rozlokować je jak najdalej od serca. Dostają się do rąk i mamy artretyzm, dostają się do pleców i mamy zwyrodnienia krzyżowe. Za każdym razem kiedy zjadasz mięso, to tak jakbyś zjadał krowi, drobiowy, świński mocz. Nawet ryby zawierają w mięsie kwas urynowy. Jeżeli kochasz swoje ciało nie każ mu zjadać moczu. Ciało nie chce jeść czyjejś uryny. Każda choroba i zdrowienie bazuje na tej samej teorii. Usuń przyczynę, a ciało zrobi wszystko, by się samo uzdrowić. Przestań jeść zwierzęcą urynę, a ciało się samo uzdrowi i wiele dolegliwości minie. Każdy przede wszystkim zadaje pytanie, a co z białkiem. Jak jest odwrotnie, chcesz im polecić najczystsze, łatwo przyswajalne białko zwierzęce, w postaci izolatu CFM, to nagle obawa, czy aby nie przedawkuję białka, przecież zjadam wiele produktów pochodzenia zwierzęcego i roślinnego zawierającego sporo białka, wprawdzie totalnie przetworzonego, podgotowanego, smażonego i co tam jeszcze, grillowanego, gdzie wartości odżywcze takich produktów są znikome, no ale nie obciążę organizmu za bardzo? No ale jak mówisz o surowej diecie roślinnej , czy też tylko o wegetarianizmie to nagle wielka obawa o białko w diecie. Powtarzam za Davidem Wolfem, to jest super żywność wszech czasów, spirulina- algi morskie, surowa o największej zawartości białka, przez to że surowa bardzo łatwo przyswajalnego. Co musi wyprawiać się w twoim organizmie żeby strawić befsztyk z polędwicy wołowej. To trwa godzinami w naszym długim przewodzie pokarmowym, a i tak kwas urynowy nie zostaje strawiony, bo nie mamy odpowiedniego enzymu. Surowe ziarna kakaowca wielkie źródło najbardziej potrzebnych minerałów takich jak magnez, potas, żelazo, mangan, witamina C, której już nie znajdziemy w czekoladzie, bo proces obróbki cieplnej ją eliminuje. I już zmniejszona ilość żelaza, bo nie może się przyswoić, bo nie ma towarzystwa witaminy C itd. Itd. Jagoda Acai, Noni i wiele cudownych surowych pokarmów niosą wraz sokami warzywnymi i szejkami owocowymi mega ukojenie dla ciała i umysłu. Oczywiście nie przeczę, że każdy organizm jest inny i trzeba monitorować swoją dietę, a jedyna droga jaką polecam to analiza krwi. To prosty sposób, aby określić czy Twoja dieta jest dla ciebie najlepsza i jeżeli jesteś weganką i kobietą w wieku rozrodczym, a do tego z obfitymi krwawieniami miesięcznymi musisz zwracać uwagę na poziom żelaza, kwasu foliowego we krwi i witaminy B12.I odpowiednio dopasować produkty do swojej diety. Często sportowcy wytrzymałościowi na diecie raw food wege, 80-10-10(procentowy udział w diecie węglowodanów, białka i tłuszczu) suplementują się B12. Instytut Hipokratesa w USA, wystarczy że tylko raz jesteś jego klientem-pacjentem, do końca twojego życia darmowo wykonuje analizę twojej krwi. Te informacje podaję za Paulem Nisonem, nie weryfikowałam tego. Są tam podobno specjaliści, którzy na podstawie analizy krwi są w stanie określić, ze grozi ci rak na 10 lat przed zachorowaniem. Masz czas żeby podjąć środki zaradcze, a zawsze to będzie dieta raw food wege. Nie wiem czy ten przydługi wykład kogoś przekonał, ale może jakaś zajawka gdzieś zakiełkuje. Na pewno nie odpuszczę i stale będę krzewić te idee. Tak bardzo bym chciała. Bo zwróćcie uwagę, jak spokojnie zrobiłoby się na świecie jakby wszyscy byli na tej diecie. Każdy uprawiałby własny ogród, w hipermarketach byłyby działy z motykami i grabiami i stoiska ze świeżą organiczną żywnością, a na tym nie ma kasy, więc korporacje by odpuściły i przestały nami manipulować, albo by w ogóle popadały. Zniknąłby efekt cieplarniany, bo nie hodowalibyśmy bydła do pożerania, a a wydalane przez niego gazy są jego najpoważniejszą przyczyną. No chyba tylko jako przyjaciół. Nie byłoby pogoni za pieniądzem, to i nie byłoby wojen. Banki i prawnicy przestaliby być tacy bezduszni i dwulicowi, bo łagodna surowa dieta raw food wege odebrałaby ludziom wszelką agresję, a dała radosną energię i zdrowie na 120 lat, bo jesteśmy stworzeni do takiej długości życia, a może i dłużej. Serdecznie wszystkich pozdrawiam. Róbcie rawolucję wokół siebie i ze sobą. Będę nagrywała filmiki z różnymi przepisami, ułatwiała i pomagała w przejściu na tę zdrową drogę w życiu. |